Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Teorie spiskowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Teorie spiskowe. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 grudnia 2013

Mój publiczny list do Świętego Mikołaja



Na wstępie chciałbym nadmienić, że czuję się dość nieswojo. List do Świętego Mikołaja piszę po raz pierwszy. Jako dziecko, mając w sobie dość pokory i wiary w mikołajowe możliwości, uważałem to za działanie niepotrzebne - "Pan Mikołaj będzie wiedział najlepiej co mi jest potrzebne!". Dziś choć pokory we mnie niewiele mniej, za to z wiarą we właściwie dobrane podarunki już trochę gorzej. Owym listem spieszę Ci więc Drogi Mikołaju z pomocą.

Proces powstawania tego listu wydaje mi się dziś o wiele trudniejszy, niż kiedy odbywałoby się to w czasie mojego beztroskiego dzieciństwa. Nie przejmowałbym się wówczas faktem braku dokładnych danych nadawcy, braku adresu odbiorcy, braku zahamowań, braku analizy kosztów i tłumaczenia na język lapoński. Czy wyszedłbym wtedy z założenia, że poznałbyś mnie po charakterze pisma, że Twój adres znali dobrze moi rodzice, że możliwości finansowe masz większe niż białoruscy turyści w "polskich" sklepach RTV/AGD, że cały ten rok (od świąt do świąt) toniesz w fiszkach wszystkich języków świata i żaden z nich nie stanowi dla Ciebie problemu? Nie. Ja po prostu bym się nad tym nie zastanawiał. Dorosłe życie jest jednak bardziej skomplikowane. Zanim wziąłem się do pisania, zmagałem się z wieloma wątpliwościami. Zwłaszcza, że świat dorosłych, co może być dla Ciebie nie lada szokiem, podważa nawet Twoje istnienie! Drogi Panie Mikołaju! Możemy zatem zacząć?!

Mój nonkonformizm nie będzie polegał jedynie na tym, że swój pierwszy list do Mikołaja piszę dopiero w wieku 26 lat - domyślam się, że nawet ci najwierniejsi, najwytrwalsi i niewzruszeni na wszelkie dotyczące Ciebie teorie spiskowe na dobre zerwali z Tobą kontakt. Swoisty dualizm owego nonkonformizmu będzie polegał również na tym, że nie będę prosił o prezenty dla samego siebie. Wierzę, że ten bezczelny altruizm będzie przez Ciebie należycie doceniony i wszystkie niespodzianki będą dostarczone na czas.

Mam listę prezentów przeznaczonych do odbiorców grupowych i kilka pozycji dotyczących szczęśliwców indywidualnych.

Zaczynając od tych pierwszych, proszę o zaopatrzenie posłów partii rządzącej w miękkie materace - mogą się przydać w nadchodzących wyborach, możesz dorzucić słowniki z zakreślonymi pojęciami: "cynizm", "korupcja", "odpowiedzialność". Posłom PiS bilety... zorganizowanie niezapomnianej wycieczki po wszystkich planetach naszego Układu Słonecznego zachęcając jednocześnie do zabrania ze sobą krzyży, flag i patriotycznych proporczyków w celu chrystianizacji i polonizacji terenów, które do Polski należeć powinny. Program o nazwie: "z ziemi Wolskiej w Kosmos" ma zapewnić im frajdę, a nam spokój (jeden kombinezon proszę niech będzie trochę mniejszy). Posłom SLD i "Twojego Ruchu" elegancko zapakowane w pozłacanej oprawie Pismo Święte z dołączonym różańcem zrobionym ręcznie z fasetowanych koralików, rodzinny modlitewnik wraz z kartą pierwszych piątków miesiąca.

Następnie kilka książek:
Piłkarzom książki "Zmiana pracy. Jak wykorzystać szansę i uniknąć błędów"
Księżom natomiast "Gender. Perspektywa antropologiczna" - by w pełni poznać mogli największe zagrożenie dla moralnych zasad budowanych na fundamentach chrześcijaństwa. Swoisty synonim zła i ognia piekielnego. Feminizm, masoneria, żydostwo, TVN i PO w jednym. W końcu całe zło Świata doczekało się bowiem swej nazwy, a imię jego GENDER!
Prezesom spółek państwowych "Budżet domowy. Czyli co musisz wiedzieć o oszczędzaniu"


Dzieciom z kina centrum handlowego na Florydzie bilety na seans filmu "Nimfomanka" - skoro zwiastun już widziały...

Przechodząc do prezentów indywidualnych, chciałbym wyszczególnić i niejako wyróżnić cztery celebrytki. Z uwagi między innymi na to, że to właśnie one kreują w Polsce dzisiejszą modę, savoir vivre i niedoścignione standardy intelektu.
Natalia Siwiec - karnet na mecze polskiej ekstraklasy - niepokoi mnie jej spadek zainteresowania piłką nożną po ubiegłorocznych Mistrzostwach Europy.
Patrycja Wojnarowska - dołączenie do wycieczki PiS-u pod pretekstem podróży do dużej galerii handlowej.
Monika Pietrasińska - wszystkie odcinki "Miłości na bogato" na DVD. Zmusić do obejrzenia ich wszystkich.
Agnieszka Orzechowska - lustro, płyn do demakijażu i książkę, dużo książek, jakichkolwiek (z dołączoną instrukcją obsługi i zastosowaniem)

Trzech prawicowych mędrców:
Janusz Korwin Mikke - flaga Unii Europejskiej wykonana przez grupę demokratów i feministek
Wojciech Cejrowski - koszulka z pięknie wyszytą tęczą wykonana przez homoseksualnych aktywistów
Tomasz Terlikowski - kefija i Koran

Wyróżniając jeszcze jednego polityka partii rządzącej
Sławomir Nowak - jakiś dobry zegarek

Głęboko wierząc w szczerą radość obdarowanych proszę Cię - uważaj na siebie.

A Ty o co poprosiłbyś Świętego Mikołaja? 


piątek, 20 kwietnia 2012

Zamach smoleński - szokujące fakty


23 października 2005 roku, cały Świat obiega informacja, że w wielkim mocarstwie będącym potentatem na największą potęgę gospodarczo - militarną na globie, skończyła się II tura wyborów prezydenckich. Świat zamarł bez ruchu, bowiem wszystko zaczęło wskazywać na to, że nowym Prezydentem RP zostanie Lech Kaczyński. Człowiek o nieskazitelnym życiorysie, niezależny, a co najważniejsze jedyny mogący wywrzeć silny wpływ na wszelkie przemiany społeczno-polityczne XXI wieku.
Informacja najbardziej niepokoi Kreml. Zdaje on sobie bowiem sprawę z tego, że dotychczasowa kontrola Polski nie będzie kontynuowana, co więcej! istnieje wielkie ryzyko, iż role się odwrócą i to właśnie Moskwa zacznie być sterowana przez warszawski Pałac Prezydencki. Putin nie pozostawia złudzeń: "ubit jewo!". Stanowczość Wladimira zszokowała jego bliskich współpracowników. Zaczęły się szmery, szepty... nikt jednak nie odważył odezwać się głośniej. "Ubit Jewo!" - krzyknął głośniej Putin. Wszyscy zamilkli. Dimitrij wyszeptał:
- szto ty garawrisz Wladimir...?
- przejdźmy na polski. Muszę się poduczyć przed rozmową z Donaldem, chcę mu zaimponować - to stwierdzenie premiera wprawiło w jeszcze większe osłupienie jego 5-osobowe najbliższe otoczenie.
- Powiem krótko. Lech Kaczyński (a znacie, go przecież bardzo dobrze) to największe zagrożenie dla Federacji Rosyjskiej. Usłyszeć można było o nim jeszcze jak był dzieckiem. Od początku nawet jego mimika twarzy wydawała mi się jakaś antysowiecka. Później jego nieustępliwa walka z komunizmem. Przyczynienie się do rozpadu ZSRR, można byłoby wymieniać długo... Nie ma co się nad tym dłużej rozwodzić, ja swoje powiedziałem. Towarzysz Józef Stalin... (wszyscy natychmiast przyklękli, po czym premier mógł kontynuować) ...sadził niegdyś własnoręcznie drzewa w lesie smoleńskim. Twierdził bowiem, że kiedyś przydadzą się bardziej, niż  III Rzeszy ich Messerschimtty w czasie II wojny światowej...
Wywód premiera Rosji zdawał się być coraz mniej zrozumiały.
- Kiedy myślę o zabiciu Lecha Kaczyńskiego, przychodzą mi na myśl owe polskie wyrazy: "brzoza, samolot, mgła, bomba, Tusk" - nie wiem jeszcze jak to wszystko zgrać w jedną logiczną całość, ale mamy czas...
- On mówi poważnie. Chce zabić Prezydenta obcego Państwa - te szepty rozległy się po całym salonie. Wszyscy wydawali się być totalnie zszokowani.
- Wladmir eto...
- Po polsku Dmitritij!
- Wladmir, ale to XXI wiek. Polska należy do wielu międzynarodowych organizacji... ONZ, OBWE, te wszystkie śmierdzące zachodnim kapitalizmem unie, umowy, traktaty... Nie możemy ich ot tak zaatakować. Co na to NATO?! (po tym zdaniu zażenowany brzmieniem języka polskiego prosi bezskutecznie Wladimira o ponowne przejście na rosyjski...) Wiesz, że atakując Prezydenta RP ściągniemy na siebie siły NATO. Jeśli nawet cały świat odwróci się od Polski i nie będzie się chciał angażować w zbrojny konflikt z nami, to ucierpimy poprzez zerwanie z nami wszelkich umów. Staniemy się Państwem niepoczytalnym, który stanie w szeregu z Koreą Północną! Atak na jakiegokolwiek Prezydenta obcego mocarstwa niesie za sobą zbyt duże ryzyko.
- Ryzykiem jest Lech Kaczyński, który samą swoją charyzmą zawładnie niedługo całym Światem - uciął Wladimir. Może i ryzykujemy wiele... ale musimy to zrobić. Dzwonię do Donalda...
- Zdrastwuj Donek, i co? przegrało się wybory? Proponuję zrobić zamach na Lecha Kaczyńskiego
- OK! w sumie nie ma to żadnego politycznego sensu i wszystko przemawia za tym, żeby tego nie robić, ale zróbmy to (...zanim dotrze do nas, że to bez sensu). My, Polacy lubimy symbolikę. Proponuję więc dopiero za 5 lat w ramach czczenia okrągłej rocznicy Katynia.
- Tyle każesz nam czekać? ...zaraz, zaraz to ja dyktuję warunki! nie wczuwaj się za bardzo w nieswoją rolę! zrobimy to za 5 lat, 10 kwietnia wpakujesz do jednego samolotu swoją Parę Prezydencką i najważniejszych generałów, wicemarszałków, posłów (swoich kolegów dla niepoznaki również), resztą ja się zajmę
- Świetny pomysł!
- Moi ludzie wytworzą sztuczną mgłę, Ty namówisz jakiegoś ze swoich, by zainstalował bomby, moi nakierują samolot na brzozę i nie ma opcji żeby ktoś przeżył.
- Tak się zastanawiam, czy poświęcać tylu ludzi, no ale dobra, zgadzam się.
- HURRA!
- HURRA!

9 kwietnia 2010

- Halo. Wladimir. Dzwonię, bo zaczynam mieć wątpliwości w sens całego przedsięwzięcia. Niedługo są u nas nowe wybory prezydenckie i Lech nie ma szans na reelekcję. Przegrywałby nie tylko ze mną, ale i ze Szmajdzińskim i Olechowskim. PiS niedługo będzie miał taki wpływ na politykę, co białoruska opozycja na rządy Łukaszenki. Nam politycznie się nie opłaca żaden zamach. Przyszłość po zamachu byłaby niepewna. Taka katastrofa za naszych rządów wprowadzi wielki chaos, osłabi stabilność Państwa i co najważniejsze stabilność naszych sondaży, które gwarantują nam wygranie najbliższych wyborów. Ciebie też nie mogę zrozumieć, bo po co ci to całe zamieszanie? Rosja może zostać skompromitowana na arenie międzynarodowej i wszystko może doprowadzić do konfliktu militarnego. Ryzyko jest duże, a korzyści brak. Takiej katastrofy nie będzie dało się zamieść pod dywan. Będą nagrania rozmów z kokpitu - wybuchy będzie przecież słychać!  piloci momentalnie zareagują na usterkę techniczną samolotu, co zostanie również nagrane! Jak czarno na białym będzie jasne, że to był zamach.
Masz rację. Ale moi już mgłę produkują. Trochę głupio mi to odwołać. Nie chcę sprawić wrażenia niepoważnego.
- A no dobra... To widzimy się w Smoleńsku już po wszystkim?
- Tak. Do zobaczenia Donald, przytulę Cię w ramach wdzięczności za współpracę.
- Do zobaczenia Wladimir. I wiesz co? Jestem pod wrażeniem twojego polskiego. Znam przecież nieźle rosyjski, ale tak miło mi się słucha twojego polskiego, że aż szkoda przechodzić na twój język. Długo się uczyłeś? Wiesz, ja niemiecki pamiętam jeszcze z Hitlerjugend, ciągle uczę się angielskiego, ale...
...
W podobny bieg zdarzeń wierzy 18% społeczeństwa.


sobota, 11 grudnia 2010

"Cokolwiek się stanie moje zdanie niezmienne pozostanie..." cz.2

Rysunek Andrzeja Mleczki

Do najgłośniejszych teorii spiskowych należy:
- "atak na WTC" - mimo przyznania się terrorystycznej organizacji "Al-Kaida" do ataku na wierze WTC,   łagodni "spiskowcy" spekulują nad teorią zmowy pomiędzy władzami USA z terrorystami, najostrzejsi biją na alarm,że władze Stanów Zjednoczonych bez pośredników zaatakowały własnych obywateli.
- "Apollo i pierwszy człowiek na Księżycu" - nie było tam żadnego człowieka a zdjęcie pochodzi z księżycowo- udekorowanego studia.
- Iluminati i New World Order – popularna teoria spiskowa twierdzi, że potężna sekretna organizacja dąży do rządzenia ludzkością.
- Przykład z polskiego podwórka - Smoleńsk - umyślne wyeliminowanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego będącego zagrożeniem dla obecnie rządzących Światem.

Teorii spiskowych jest tysiące, nie wspominam o tych mówiących, że Adolf Hitler żyje, samoloty pozostawiające na niebie smugę rozpuszczają chemikalia, które mają na celu trucie mieszkańców i o tych, które brzmią na tyle absurdalnie, że pisanie o nich byłoby żartem.
Celem wpisu nie jest obalanie przesądów, ale zastanowienie się czym są teorie spiskowe. Filmy dokumentalne, gdzie następuje negowanie oficjalnej wersji wydarzeń przy pomocy przestrogi "nie dajcie się zmanipulować" zawsze budzą we mnie lęk. Czy w tym przypadku złodziej nie woła: "łapać złodzieja?". Wszystkie te filmy przypomina polską telewizję czasów słusznie minionych z kilkoma bonusami w postaci: przedstawienia jednego słusznego toku myślenia, bazowanie na niechęci do jakiejś grupy społecznej (najczęściej do władzy), interpretowanie znaków w tajemniczy i tylko sobie znany sposób, manipulowanie obrazem i dźwiękiem tak by wzbudzić u widza odpowiednie emocje, komentarze rzekomo niezależnych ludzi nieuwikłanych w "układ", oczywiste pytania retoryczne, a co najważniejsze wzbudzenie u widza poczucia odkrycia prawdy, poczucia wyjątkowości chwili. Teraz ten kto wierzy władzy jest manipulowany, a ten który wierzy w gady rządzące Światem jest oświeconym umysłem odporny na manipulację(?). 
Nasuwają się na myśl hasła rodem z rozgłośni Ojca Tadeusza."Nie oglądajcie TVN! oni wami manipulują..."(...pozwólcie manipulować się nam!).

Grupa docelowa twórców teorii spiskowych? Ludzie niezadowoleni z obecnego porządku Świata. Niezwykle szeroka prawda? W tej grupie będą oczywiście bardziej "chłonne umysły" i te które będą podchodzić z lekkim dystansem do nowych doniesień- nie zależy to paradoksalnie od statusu społecznego i dorobku intelektualnego, ale od poziomu ogólnej frustracji - jeśli jest źle to wina musi gdzieś leżeć, a na pewno nie leży po naszej stronie, a jak nie po naszej to...po ich!

I gdzie mój nonkonformizm? A no właśnie tu, że o ile  uległem modzie na antyklerykalizm (choć ująłem to w tym momencie bardzo trywialnie i uwłaczająco w stosunku do własnej osoby) to nie idę za tłumem krzyczących frustratów, że wszystko dookoła zbudowane jest na kłamstwie. Jeśli uważam się za pesymistę to jak mam nazwać tych, którzy kierują się filozofią globalnej mistyfikacji?

Wolę żyć w nadziei, że Bush będąc prezydentem USA w nocy nie zamieniał się w gada, królowa Elżbieta swoją długowieczność nie zawdzięcza genom obcej rasy, Rząd USA w 2001 nie poświęcił niemal 3000 ludzi, by otworzyć nową kartę pod hasłem "walka z terroryzmem", Adolf Hitler nie przygotowuje w ukryciu kolejnego planu zamordowania każdego, kto nie ma wiele wspólnego z rasą aryjską aż wreszcie, że my- ludzie nie jesteśmy jedynie małymi pionkami na szachownicy Iluminatów. Chcę mieć nadzieję, że Rousseau był bliżej prawdy niż Machiavelli, a Stanisław Lem był pisarzem science-fiction.
         
Granica zaufania i granica zdrowego rozsądku. Może mam problem z dostrzeżeniem tej pierwszej, ale niektórzy nie wiedzą o istnieniu tej drugiej...

"Cokolwiek się stanie moje zdanie niezmienne pozostanie..." cz.1

Rysunek Andrzeja Mleczki

Zdaję sobie sprawę z tego, że niejeden czytelnik tego wpisu zorientowawszy się jakie reprezentuję stanowisko przerwie czytanie już po kilku zdaniach. Niektórzy z tych co zmuszą się do przeczytania go do końca z ironicznym uśmiechem na twarzy powtórzą sobie pod nosem: "jeszcze przejrzy na oczy i zobaczy, że mieliśmy rację!", "został zmanipulowany!", "łatwowierny głupek przyjmujący rzeczywistość bezrefleksyjnie!", "nonkonformista? przebieraniec! farbowany lis!", "n13 ma wyraźne zaburzenia percepcji!". Będą może i tacy, których ilość znaków mojej nieporadnej publicystyki po prostu przerazi i wróci do codziennych, ciekawszych zajęć.

TEORIE SPISKOWE. Od kiedy istnieje Świat  (różne źródła i środowiska podają inną datę) mamy do czynienia z czymś co nazywamy "spiskiem". Przychodzący na nasz świat "nowy człowiek" sprawiający swojej matce- na dzień dobry -niezłą dawkę fizycznego bólu (którego z wiadomego względu nie jestem sobie w stanie wyobrazić) poprzez swój pierwszy "płacz" daje nam coś do zrozumienia? Może już wie, że ze Świata pozbawionego złości, nienawiści, zazdrości i ambicji przychodzi na małe piekiełko, które aż ocieka wymienionymi cechami. Tak jak nie pamiętamy swoich urodzin, tak samo zapominamy co wtedy tak na prawdę czuliśmy, jakie były nasze pierwsze odczucia. Tu nasuwa się pytanie, z którym wielu znamienitych filozofów miało problem. Czy człowiek z natury jest dobry tak jak uważał Rousseau, czy zły idąc tokiem filozoficznych dywagacji Machiavellego.
Już przy tym pytaniu można byłoby się trochę rozpisać i zacząć od interpretacji słowa "człowiek", bowiem ten "słowny twór" nie od zawsze cieszył się taką popularnością jak chociażby dziś. Powodem tego jest jego szeroki zakres semantyczny. Wcześniej mieliśmy do czynienia z określeniami "król", "arystokracja", "chłop", "dziecko", "kobieta", "mężczyzna", które wykazywały się różnym statusem moralnym, intelektualnym, społecznym...no i żeby wszystkich wrzucać do jednego worka? (że pozwolę sobie na ten nie do końca zgrabny w tym przypadku kolokwializm). W XXI-wiecznej rzeczywistości, gdzie tolerancja i równouprawnienie nabrały wagi "cnót", nie mamy z tym większego problemu. "Człowiek człowiekowi równy!" A przynajmniej po części. Bo dalej status majątkowy jednostki pozwala na szereg przywilejów często kosztem niższych warstw. Z tym borykać się będziemy długo, bo jednym jest tak wygodniej, a drudzy nie mają pomysłu, by ten świat w wymiarze moralnym zmienić. Odnosząc więc pytanie do naszego kręgu kulturowego, który promuje (i słusznie) szeroko-rozumiane równouprawnienia, trudno odrzucić zmienne będące w sferze genetycznych uwarunkowań. Pytanie więc o wrodzoną dobroć człowieka brzmi trochę absurdalnie ale jakąś drogę do dyskusji otwiera. Zwłaszcza w temacie który chcę poruszyć. [Nawiasem mówiąc swoje pseudofilozoficzne wywody mogłyby być oddzielnym działem bloga -z tymże w tej kwestii bardzo łatwo o otarcie się o śmieszność, a jak mawiał Święty Franciszek pokora jest wartością człowieka]

"Człowiek jest z natury zły" - bo jak rozumiem z tego założenia wychodzi cześć entuzjastów  teorii spiskowych nie napawa optymizmem ale zawsze można wierzyć, że tej moralności uczy go Świat (brzmi naiwnie?). Piszę o tym, bo pozostała część "spiskowców" tych zwanych optymistami może zakładać, iż "Człowiek jest z natury dobry" ale Świat uczy go, że by przetrwać należy być złym.  Wszystko jednak sprowadza się do jednego - są ludzie [a nawet Reptilianie - jak wierzą fani Davida Ice'a i Jana Van Helsinga], którzy trzymają w garści cały porządek Świata, a wszystkie społeczne-polityczne procesy są jedynie częścią ich skrzętnie przygotowanego planu. Będę osobą niepoważną jeśli tak postawioną tezę po prostu wyśmieję, bowiem nie wspominając o teorii "ludzi-gadów" brzmi to przecież całkiem przystępnie. Problem jednak istnieje w zakreśleniu jakiejś granicy takiego myślenia i postrzegania otaczającej nas rzeczywistości.